Wpływ pandemii COVID-19 na służbę zdrowia

Written by on 1 lipca 2020


Oceniając wpływ pandemii na służbę zdrowia w Polsce trzeba zacząć od opisania sytuacji jaka była przed pandemią. Jeżeli spojrzymy na pieniądze jakimi dysponował NFZ na finansowanie zakontraktowanych procedur leczniczych, to wszyscy jednogłośnie oceniali, że tych pieniędzy jest za mało. Kolejni politycy obiecywali wzrost nakładów na służbę zdrowia. Wzrost ten miał być uzależniony od wzrostu PKB i procentów przeznaczanych z rocznego PKB na tenże cel. Większość podmiotów uzależnionych w przeważającym stopniu od kontraktów z NFZ uważało, że procedury są niedoszacowane i powinny ulec rewaloryzacji. Największym przykładem takiego stanowiska są wszelkie podmioty świadczące usługi rehabilitacyjne zarówno w systemie stacjonarnym, ambulatoryjnym czy domowym. Krajowa Izba Fizjoterapeutów jak i Izba Gospodarcza Uzdrowiska Polskie wielokrotnie podnosiły ten temat i sugerowały daleko idące zmiany w systemie refundacyjnym. Podmioty medyczne uzależnione od NFZ nie tylko w branży rehabilitacyjnej miały nieliczne procedury medyczne, które można było uznać za doszacowane i opłacalne. Osobiście nie miałem okazji jeszcze w swojej 10 letniej historii zawodowej w branży medycznej podmiotu, który bazując wyłącznie na pieniądzach uzyskanych od NFZ mógłby pozwolić sobie na funkcjonowanie na europejskim poziomie, zakupy nowoczesnego sprzętu bez zewnętrznego finansowania w postaci dofinansowania z Unii Europejskiej, programów rządowych, sponsorów, darczyńców jak WOŚP lub inwestorów.

 

Dzisiaj patrząc na służbę zdrowia, która w dalszym ciągu zmaga się z pandemią COVID-19 widzę sporo zagrożeń i zmian, które czas przyniesie. Piętno Covid-19 będzie nam towarzyszyło przez najbliższe kilka lat, jak nie zaistnieje w naszej rzeczywistości medycznej na stałe.

 

Najważniejszym elementem, o którym trzeba powiedzieć są pacjenci. Bo to właśnie oni odczują najbardziej te zmiany i dalszy wpływ pandemii. Służba zdrowia stanie się już bardziej rygorystyczna, będzie wykonywanych więcej wymazów i badań określających przyczyny objawów z jakimi pacjent trafia do szpitala lub lekarza pierwszego kontaktu. Może to pozwolić na lepszą diagnozę i trafniejsze leczenie – trzeba dostrzegać plusy. Jednak tym samym zwiększają się koszty związane z każdym pacjentem oraz zmniejsza się przepustowość w świadczonych usługach medycznych. Tym samym zwiększa się kolejka do specjalisty, lekarza lub na zlecony zabieg. Skutkiem tego będzie zwiększona jednak frustracja i zniechęcenie do modelu funkcjonowania służby zdrowia działającej na zasadzie refundacji.

Trudności związane z reżimem sanitarnym nie będą wspierały pozytywnego nastroju w przychodniach, szpitalach czy sanatoriach. Miejmy nadzieję, że w tej sytuacji cały czas będzie dostrzegany pacjent i jego problemy.

 

Na całą sytuację trzeba jeszcze spojrzeć z punktu widzenia ekonomicznego. Wydatki w służbie zdrowia na walkę z pandemią mogą sięgać 500 mln miesięcznie. Tak szacowano w kwietniu i o taki budżet wnioskowała służba zdrowia. Więc rodzi się pytanie? Jak mocno będzie wydrenowany budżet jakim dysponował resort zdrowia, gdzie szacunkowo na niespodziewaną sytuacje z Covid-19 mógł już wydać 2 miliardy złotych? Z pustego nawet Salomon nie naleje. Niestety pieniądze jakimi dysponuje resort zdrowia jest uzależniony od PKB. Jak będzie wyglądało PKB kraju, w którym zamrożona gospodarka walczy o przetrwanie, o zachowanie miejsc pracy? W jakim stanie są główne koła napędowe gospodarki, czyli drobni przedsiębiorcy, którzy w tysiącach sięgnęli po pomoc publiczną z kolejnych tarcz antykryzysowych? Na te pytanie jeszcze nie znamy odpowiedzi. Można snuć dwa scenariusze przyszłości. Negatywny i ten mniej negatywny. Nie mam zamiaru nikogo straszyć. Sądzę jednak, że będziemy światkiem przyspieszonej transformacji usług medycznych, które będą się w znacznie większym stopniu opierały o indywidualny budżet pacjenta. Oczywiście większość świadczeń ratujących życie pozostanie w naszej rzeczywistości refundowana przez wspólną skarbonkę jaką jest budżet Państwa. Jednak zdecydowana większość zabiegów poprawiających komfort życia jak rehabilitacja, pobyt sanatoryjny lub inne wizyty u specjalistów mogą być wyłącznie w sferze usług komercyjnych. Ku takiemu kierunkowi zmierzaliśmy drobnymi krokami i od lat sygnalizowałem podmiotom medycznym, które są uzależnione wyłącznie od NFZ, budowanie drugiej nogi przychodów opartych na kliencie prywatnym. Dziś to już nie jest rekomendacja. Dziś to jest już wymóg i jedyny kierunek rozwoju.

 

W najbliższym czasie spodziewam się zatem dużej zmiany w sektorze prywatnych usług medycznych. Będą one determinowały proces, w którym przetrwają tylko te podmioty, które sprawnie uruchomią usługi komercyjne i uruchomią skuteczne metody pozyskiwania pacjenta-klienta. Dziś już każdy podmiot powinien skupić się na budowaniu wizerunku, działaniach marketingowych i wewnętrznej transformacji nastawienia do pacjenta. Pacjenta, który jak płaci sam, to zdecydowanie inne ma oczekiwania a powrót do placówki na kolejne zabiegi jest podyktowany nie tylko lokalizacją i kontraktem z NFZ, ale jakością obsługi klienta, skutecznością zabiegów oraz ceną.

 

Łukasz Gajewski

Simum.pl


Tagged as , , , , , , , , , ,